Forum www.bonanza.pl Strona Główna www.bonanza.pl
miłośnicy serialu Bonanza
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Znak Zorro -Czas próby
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.bonanza.pl Strona Główna -> Bonanza forum / Fanfiction / Opowiadania Zoriny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:26, 10 Cze 2018    Temat postu:

No tak, administrator potwierdził, że jest łotrem bez sumienia. Diego, Konstancja i don Alejandro znaleźli się w pułapce. Ojciec Diega jest honorowym człowiekiem i zachowuje godność w każdej sytuacji. Nie odstępuje od tych zasad nawet za cenę własnego życia, odmawia wydania wspólników.
Diego chyba wpadł na jakiś pomysł. Jeśli się wydostanie z piwnicy, to może uciec oprawcom ... i wkroczyć jako Zorro ... na razie wzbudził pogardę Orła. mam nadzieję, że bandyta tego pożałuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:49, 14 Cze 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

-Czy coś się stało Diego -spytał zdumiony Don Alfredo.
-Administrator zorganizował w mieście pucz -odparł młody szlachcic. Udało mi się ich zmylić i uciec.
Konstancja i ojciec są tam uwiezieni,w piwnicy jego domu. Może pan zebrać ludzi ,by przyjechali na ratunek ?
-Oczywiście -zgodził się mężczyzna. Pojedziesz ze mną chłopcze.
-Przykro mi ,ale przypomniało mi się ,że muszę załatwić jeszcze inną pilną sprawę -rzekł Don Diego.
- W takim razie do zobaczenia -odparł starszy senior.

-Czemu ten mój sekretarz jeszcze nie wraca -zdenerwowany administrator chodził z kąta w kąt. Minęło już tyle czasu ,a hacjenda Dela Vegów ,jest przecież blisko.
W końcu zobaczył ,zmaltretowanego senior Gregi na koniu.
Mężczyzna z trudem zsiadł z konia.
-Diego de la Vega nam uciekł -rzekł patrząc prosto w oczy Orła.
-A lista ,widziałaś ją ?
-Nie jestem pewien ,chyba tam była -odparł mężczyzna.
-Trzeba złapać i zabić młodego De la Vegę -zdecydował Orzeł.
-Mówiłem ,że tak będzie -do rozmowy wtrącił się rosyjski dyplomata. Cywilna armia de la Vegi dalej hasa na wolności.
Kontroluję pan zaledwie kilka ulic.
Mój rząd nie zapłaci, za to trzynastu milionów peso.
-Musi pan zapłacić -rzekł twardo Orzeł. To ja tu rządzę i wydaję rozkazy.
-Nie tym razem -odparł z godnością hrabia Kuryłów i odwrócił się na pięcie.
Orzeł wyciągnął pistolet i strzelił mu prosto w plecy ,martwy hrabia padł na ziemię.

Sierżant Garcia również wpadł w pułapkę i został uwieziony w piwnicy ,razem z Alejandro i Konstancją.
-Moi ludzie odmówili złożenia przysięgi lojalności przed administratorem -rzekł sierżant.
Ciągle obowiązuję nas konstytucja i jedyna przysięga ,że bronimy króla i ojczyzny. Zostali złapani na wybrzeżu i aresztowani.
Prawdopodobnie zostaną rozstrzelani jak wszyscy ,którzy odmówią złożenia hołdu ,samozwańczemu władcy Kalifornii.
-Dobry z pana człowiek -stwierdził Alejandro uśmiechając się w stronę sierżanta z ciepłą sympatią.
Ale -dodał po chwili ze smutkiem -chyba to już koniec. Nic już nas nie uratuję.
-Jest jeszcze Zorro -odparł sierżant. Zawsze się pojawia ,gdy są jakieś problemy. Tylko ktoś musi go powiadomić ,że mamy kłopoty.
-Obawiam się sierżancie ,że on już wie -rzekła Konstancja a sierżant spojrzał na nią ze zdziwieniem.
-Nie możemy się poddać -stwierdziła dziewczyna po chwili namysłu.
W tym domu musi być trochę prochu i strzelb ,będziemy walczyć.
-Panienka umie strzelać -spytał zdumiony sierżant.
-Owszem ,ojciec mnie nauczył -rzekła Konstancja z uśmiechem lekkim jak promyk czerwcowego słońca.













Zorro zszedł z dachu i stanął twarzą w twarz z Orłem.
Zwinnym ruchem wytrącił mu szpadę z ręki. Gdy Zorro manewr powtórzył, Orzeł zrozumiał , że przyszło mu walczyć z prawdziwym mistrzem. Mimo przewagi Zorro , walka przeciągała się. Wtedy zmęczony przeciwnik podejrzewając, że lis bawi się z nim, poprosił:
„- Kończ… waść!… wstydu… oszczędź!…
-Zorro skończ się z nim -krzyknął kapral uwieziony w celi.
Zorro zastanawiał przez chwilę ,ale zgodnie ze swoją szlachetną naturą darował przeciwnikowi życie.
Wziął kluczę i otworzył żołnierzom cele.
Orzeł postanowił uciec i wspiął się na dach.
-Niech pan na mnie zaczeka -zawołał sekretarz ,ale Orzeł go nie posłuchał.
Pękła jakaś cienka żyłka na twarzy do tej pory oddanego i lojalnego sekretarza.
Mężczyzna strzelił swoim starym pistoletem ,a trafiony orzeł spadł z dachu i poniósł śmierć.
Tymczasem sierżant ,Alejandro i Konstancja uwolnili się z więzów ,znaleźli strzelby i zaczęli strzelać do otaczających zewsząd wrogów i spiskowców.
-Don Alfredo i nasi ludzie jadą -rzekł zdumiony Alejandro. Skąd wiedzieli ,że potrzebujemy pomocy ?
-Jak tutaj się znaleźliście -spytał Alejandro starego przyjaciela ,po zakończonej walce.
-Diego przyjechał i powiadomił mnie o wszystkim -rzekł senior Alfredo.
-Ach to dlatego ,chciał się wydostać z piwnicy ,by sprowadzić pomoc -stwierdził Alejandro ,a w jego głosie dźwięczała radość.
Don Diego wyszedł z za rogu ,przybierając znowu maskę znudzonego ,zniewieściałego paniczyka.
-Co tu się dzieje ?
-Szkoda ,że tego nie widziałaś synu -odparł podekscytowany Alejandro.
Byliśmy tylko my ,ja ,Konstancja i sierżant Garcia. No i Zorro walczył gdzieś tam w pobliżu.
Szkoda ,że ciebie tutaj nie było.
-Już to mówiłeś ojcze -zauważył Don Diego.
-Wybacz ,to co ty zrobiłeś też było ważne -rzekł Don Alejandro. Czasem sprowadzenie pomocy jest ważniejsze niż sam udział w walce.
Często ci zarzucałem miękkość i niezdecydowanie ,dziś jestem z ciebie dumny.
-Dziękuję ojcze -rzekł Diego z uśmiechem. Te twoje słowa dużo dla mnie znaczą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Czw 18:10, 14 Cze 2018, w całości zmieniany 23 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:36, 14 Cze 2018    Temat postu:

Przeczytam i skomentuję po powrocie ze spaceru ... wieczorem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:33, 14 Cze 2018    Temat postu:

Ufff! Ale akcja. Tyle się dzieje. Najpierw de la Vega'ów, Konstancję i sierżanta zamykają, Diego ucieka, zawiadamia don Alfreda o puczu i zamknięciu ojca. Orzeł w dodatku zamordował strzałem w plecy rosyjskiego ambasadora.
Garcia jest dobrym człowiekiem, martwi się o swoich żołnierzy, którzy odmówili złożenia przysięgi spiskowcom. Mają być rozstrzelani. Sierżant liczy na pomoc Zorro. Oczywiście Zorro pojawia się w odpowiednim momencie i pokonuje administratora. Jednak daruje łotrowi życie. Na szczęście dla de la Vega'ów i sierżanta administratora zastrzelił jego sekretarz. Dlatego na szczęście, bo Orzeł był mściwym i zawziętym człowiekiem i na pewno szukałby rewanżu na tej rodzinie. Garcii też by nie darował. Bardzo, bardzo dużo emocji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:39, 16 Cze 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

Diego i senior Cortez siedzieli w tawernie.
Młody De la Vega z zachwytem i uznaniem patrzył na występ Pilar,która swoim tańcem i pięknymi nogami przyciągała do tawerny wielu mężczyzn.
Była bardzo ładna i zgrabna,ciemnowłosa i filigranowa ,ale w rysach jej twarzy było coś ostrego i niesympatycznego.
-Bosko pani tańczy -rzekł Diego z uśmiechem ,gdy dziewczyna skończyła. Usiądzie pani z nami ?
To senior Cortez ,a to Pilar Morales.
Senior Cortez był mężczyzną w średnim wieku ,szczupłym ,siwiejący z ciemnym wąsikiem ,którego charakteryzowała surowość w stosunku do świata.
Koło w powozie pękło i nie mógł załatwić od razu swoich interesów ,wiec był zły z tego powodu ,tym bardziej ,że nie przywykł do spędzania czasu w tawernach o których nie miał dobrego zdania.
-Nigdy wcześniej tu pana nie widziałam -rzekła Pilar uśmiechając się przymilnie do senior Corteza.
-Bo mieszkam w Santa Barbara -odparł senior ponurym tonem.
-Może panu powróżę -spytała dziewczyna.
-Wróżby są dobre dla parobków i dzieci -odparł z pogardą senior Cortez.
-Może pani mnie powróżyć -rzekł Diego uśmiechając się w stronę dziewczyny. Lub dać ten swój słynny eliksir, na wzajemność w miłości.
Pilar ze zdumieniem spojrzała na Don Diego ,przypatrując się jego subtelnej ,przepysznej twarzy ,rzymskiemu nosowi i zmysłowym ustom.
-Ależ Don Diego -rzekła patrząc prosto w oczy młodego mężczyzny ,taki kawaler jak ty nie potrzebuje napojów miłosnych.
Jeśli jakaś dziewczyna cię nie chce ,to znaczy ,że jest ślepa ,albo bezgranicznie głupia.
-Nie chodzi o napój dla mnie ,tylko dla Bernardo -wyjaśnił Diego.
Młoda kobieta dopiero teraz spostrzegła ,stojącego służącego ,który mimo młodego wieku był już łysawy i tęgawy.
Roześmiała się perlistym śmiechem.
-W jego przypadku jeden, może nie wystarczyć -stwierdziła.
-Przepraszam panią ,ale widzę ,że mój ojciec już przyszedł ,dokończymy rozmowę innym razem -rzekł Don Diego.
Dziewczyna podniosła się z krzesła i poszła na zaplecze coś zjeść.
Alejandro usiadł na jej miejscu.
-Niestety naprawa potrwa dłużej niż sądziliśmy -rzekł zwracając się do senior Corteza.
-Nie mam zamiaru spędzić tu całej nocy -rzekł zirytowany mężczyzna.
-Nie moja wina ,że koła czasem pękają -odparł spokojnie don Alejandro.
W tym momencie do oberży wszedł sierżant Garcia.
-To sierżant Garcia ,który pełni tymczasowo obowiązki komendanta -rzekł Don Diego. A to senior Cortez ,wspólnik mojego ojca.
-A może przekażmy pieniądze sierżantowi ,dopóki dyliżans nie zostanie naprawiony -rzekł wspólnik Don Alejandra.
-Jakich pieniędzy ?
-1500 peso -wytłumaczył senior.
-No dobrze -zgodził się zmieszany sierżant ,przyjmując woreczek z monetami.
-Na panu miejscu -rzekł Diego -nie trzymał bym ich przy sobie ,tylko schował i zamknął w kasetce ,w garnizonie.
-Miałem właśnie taki zamiar -odparł sierżant. Ty Diego umiesz zawsze moje myśli ,przekuć w słowa.
Alejandro wziął Diego na stronę.
-Wezmę senior Corteza do naszej hacjendy -rzekł zwracając się do syna.
A ty przypilnuj sierżanta.
To dobry człowiek ,ale czasem jest naiwny jak małe dziecko.
Każdemu ufa i uważa wszystkich za swoich przyjaciół.
A to duża suma pieniędzy. Gdyby coś się stało ,odpowiedzialność spadła by na nas.
-Oczywiście ojcze -zgodził się Don Diego.

-Gdzieś ty się podziewała -rzekł muzyk ,który towarzyszył Pilar w czasie jej występów.
Musiałaś teraz jeść. Sierżant przed chwilą wyszedł stąd z wielką sakiewką ,złotych monet. A mogłaś przypadkiem na niego wpaść.
-Jakiś ty sprytny -zadrwiła dziewczyna. Czy wiesz ile miał przy sobie ?
-Nie i nie ma już sposobu by się tego dowiedzieć -rzekł zrezygnowany grajek.
-Sierżant jest głupi ,a ja zawsze daję sobie radę z głupcami -odparła młoda kobieta uśmiechając się przebiegle. Wystarczy trochę sprytu i wyciągnę od niego pieniądze.

Alejandro i senior Cortez udali się do hacjendy de la Vegów.
Młody arystokrata i sierżant zostali w dawnym biurze kapitana ,gdzie Garcia schował pieniądze w bezpiecznym miejscu.
-No to teraz możemy iść i się napić -rzekł zadowolony sierżant.
-Mamy obaj iść do tawerny -rzekł Diego. A kto popilnuję pieniędzy ?
-Przecież kapral tu jest -odparł Garcia.
-Jeśli się pan nie obrazi ,wole zostać tutaj i porzucać w rzutki -rzekł Don Diego. Ale pan może iść.
-Ale jak pójdę sam, kto zapłaci za wino -odparł sierżant.

Zgnębiony Garcia udał się do tawerny i usiadł przy wolnym stoliku.
Pilar przysiadła się koło niego.
-Powróżyć panu ?
-Nie mam pieniędzy -odparł sierżant. Nie zapłacę za wróżenie.
-Tak dzielnemu żołnierzowi powróżę za darmo -odparła ,dziewczyna,uśmiechając się swoim przebiegłym uśmieszkiem.
Karty mówią ,że powierzono panu dużą sumę.
500 peso ,nie ,1000 peso ,1500 peso ?
-Ciszej -rzekł Garcia. Co jeszcze karty mówią ?
-Że dzisiejszej nocy osiągnie pan stan równowagi -rzekła młoda kobieta. Zabiję pana najbliższy przyjaciel ,ktoś komu ufa pan bezgranicznie.
-Znajdę tego kogoś -rzekł sierżant podnosząc się z miejsca.

Sierżant wrócił do garnizonu i zobaczył ,że Diego dalej gra w rzutki.
-A więc to przez cały czas byłeś ty Don Diego -rzekł sierżant. Ostatnia osoba ,którą bym podejrzewał.
-O co panu chodzi -spytał zdumiony Dela Vega.
Widział pan może Bernardo,gdzieś poszedł.
-Bernardo ?
-Tak ,Bernardo ,mojego głuchoniemego służącego -rzekł zdenerwowany Diego.
-Chyba szedł w stronę tawerny ,ale nie powiedział mi ani słowa -odparł Garcia.

-Sierżant strasznie dziwnie się zachowuję -rzekł Diego zwracając się do Bernardo. Lata tam i z powrotem. A ty gdzie się włóczyłeś ,podsłuchiwałeś jak zwykle ?
Ktoś chce okraść sierżanta.
Masz rację ,pora by Zorro wkroczył do akcji.










Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Sob 13:17, 16 Cze 2018, w całości zmieniany 24 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:57, 16 Cze 2018    Temat postu:

Piękna, lecz podstępna Pilar kombinuje, żeby okraść poczciwego sierżanta Garcię. Mam nadzieję, że Zorro pomoże przyjacielowi (wszak sierżant Garcia nie mówi źle o Zorro, docenia zasługi bohatera i ogólnie jest życzliwie nastawiony do świata) Pilar zdecydowanie jest złą, chciwą kobietą. W dodatku wmówiła w sierżanta, że przyjaciel, któremu ufa chce go zabić. Bardzo, bardzo podstępna baba. Myślę, że powinna dostać solidną nauczkę od Zorro. Wobec wrednych bab Zorro może zrezygnować z galanterii ... ewentualnie elegancko jej dołożyć ... tak, żeby poczuła ... z wdziękiem typowym dla Zorro.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:33, 17 Cze 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

-Gdzie są pieniądze -spytała Pilar ostrym tonem.
Jej wspólnik trzymał swoją szpadę przy gardle sierżanta.
Trzeci z mężczyzn szukał kasetki.
Ci dwaj byli jednak całkowicie podporządkowani jej ,to ona wydawała polecenia i rządziła.
-Znalazłem -rzekł w końcu mężczyzna.
Otworzył kasetkę i wyjął woreczki z monetami.
-Będziemy mogli wyjechać i zacząć nowe życie -rzekła Pilar z uśmiechem ,który był piękny i wredny równocześnie.
A swoją drogą sierżancie ,przepowiednia się sprawdziła prawda ?
Zabiję pana ostatnia osoba ,którą by pan podejrzewał.
Ani przez chwilę nie pomyślał, pan o mnie ,młoda kobieta roześmiała się bezczelnie.
Zamknęli sierżanta w areszcie.
-Strzeżcie się nieznajomego w czerni -Pilar i jej wspólnicy usłyszeli nagle tajemniczy głos.
-To pewnie jakiś żołnierz wrócił -stwierdziła złodziejka.
Ty idź po konie ,a ty zajmij się nim.
Nagle jakby spod ziemi wyskoczył Zorro,jednego złodzieja powalił na ziemię ,a z drugim zaczął walkę na szpady.
Zdenerwowana Pilar wyciągnęła nóż by ugodzić Zorro w plecy ,gdy sierżant za krat chwycił ją za rękę ,tak mocno ,że aż pisnęła z bólu.
-Dziękuje sierżancie -rzekł Zorro.
Po skończonej walce ,Zorro wprowadził dwójkę złodziejaszków do aresztu.
-Warunki są surowe proszę pani ,ale to przejściowe -rzekł zwracając się do wróżki. Może teraz pani przepowiedzieć przyszłość swojemu kompanowi.
A pańska przyszłość ,sierżancie rysuję się różowo.
Zorro zniknął w mroku nocy.

Następnego dnia rano Konstancja i Diego odwiedzili sierżanta w garnizonie.
-Wszyscy mówią ,że był pan bardzo dzielny -rzekła dziewczyna zwracając się do Garcii.
-Niech panienka nikomu o tym nie mówi ,ale troszkę pomógł mi Zorro -wyznał sierżant.
Konstancja uśmiechnęła się ze zrozumieniem.
- Don Diego może pójdziemy , później do tawerny -spytał Garcia.
-Oczywiście sierżancie ,ja stawiam -rzekł Diego. Tylko odwiozę Konstancję do hacjendy jej wuja.

Diego pomógł Konstancji wysiąść z powozu i postawił na ziemi.
-A ty nie chcesz poznać swojej przyszłości -spytał patrząc jej prosto w oczy.
Dziewczyna zastanawiała się przez chwilę.
-Nie -odparła z przekonaniem. Co ma być to będzie.





Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Pon 7:21, 18 Cze 2018, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 7:52, 18 Cze 2018    Temat postu:

Jak widać to Pilar miała największe skłonności do złego. Jej dwóch wspólników pozostawało w jej cieniu. Wykonywali polecenia Pilar. To była bardzo podła kobieta. Okradła i chciała zabić sierżanta Garcię.
Na szczęście w porę pojawił się Zorro i pokonał rabusiów. Pilar chciała wbić nóż w plecy Zorro, ale sierżant zdołał złapać ją za rękę i uratował bohatera.
Garcia był bardzo dumny ze swego czynu i obiektywnie przyznał, że jednak odrobinę pomógł mu Zorro Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:27, 23 Cze 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

-Dawno nie spędzaliśmy tak miłego wieczoru razem -rzekł Alejandro zwracając się do syna. Nie rozmawialiśmy ,nie graliśmy razem w warcaby.
Powinniśmy to kiedyś powtórzyć.
-Tak ojcze -zgodził się Diego z uprzejmym uśmiechem.
-Czy ty i Konstancja ustaliście już datę ślubu -dopytywał się Don Alejandro.
Nie mogę się już doczekać wnuków.
-Wszystko w swoim czasie -rzekł Don Diego. Martwię się o Bernardo ,powinien już wrócić z miasta.
-Bernardo mimo swoich ograniczeń ,świetnie sobie radzi -stwierdził z uznaniem Alejandro.
Kilka minut później Diego usłyszał pukanie do drzwi ,poszedł otworzyć i zobaczył sierżanta Garcię.
-Niech pan wejdzie -rzekł zapraszając sierżanta uprzejmym gestem do domu.
Garcia wszedł ,przywitał się z Don Alejandro, ale minę miał nietęgą.
-Czy coś się stało sierżancie -spytał Diego.
-Chodzi o tego waszego sługę niemowę -wyznał Garcia. Ktoś napadł na seniorii-te Andree Corazzi i ukradł pieniądze ,która wiozła dla misji.
Senior-ita została uderzona w głowie i jest obecnie nieprzytomna ,ale jej służący twierdzi ,że to Bernardo ich napadł.
-Ależ to absurd -rzekł zdenerwowany Don Diego. Zna pan Bernardo od lat i chyba nie wierzy ,że mógłby zrobić coś takiego.
-Tak to prawda ,nie wierzę w to -przyznał sierżant. Ale fakty świadczą przeciwko niemu. Lazzarone mówi ,że napadł ich niski ,łysy mężczyzna.
-W Los Angeles jest co najmniej pół tuzina łysych i niskich mężczyzn -stwierdził Diego.
-Pojedziemy do miasta i wyjaśnimy sprawę -rzekł Don Alejandro.

Lazzarone był niskim mężczyzną z ciemnym wąsikiem ,o kwadratowej nieco twarzy ,który przypominał oślizłego węża.
-Nie mam żadnych wątpliwości ,że to był on -rzekł wskazując na Bernardo.
-Mógłbyś jeszcze raz powtórzyć całą historię ,to brzmi bardzo ciekawie -rzekł Don Diego.
Że mimo złamanego ramienia ,obroniłeś swoją panią przed bandytą ,a wcześniej on strzelając do ciebie z pistoletu złamał ci rękę – w głosie Diego słychać było sarkazm.
-Tak było -odparł Lazzarone.
-Gdzie ukryłeś pieniądze -Diego przystąpił do bezpośredniego ataku ,nie bawiąc się już w ceregiele i podchody.
-Nie ukradłem ich -odparł wściekły mężczyzna.
-Don Diego ,nie znaleźliśmy przy nim pieniędzy -rzekł sierżant. Jutro przyjeżdża sędzia Visconti. On zawszę wiesza więźniów.
-Do jutra jeszcze sporo czasu -odparł Diego tonem ,jakby myślał już o czymś innym.
-Nie Don Diego ,to już jutro -rzekł przygnębiony sierżant.
Lazzarone udał się do tawerny i tam spotkał ze swoim wspólnikiem.
Konstancja weszła do biura które zajmował sierżant i wszyscy mężczyźni ,poderwali się na jej widok.
-Wezmę Konstancję na spacer -rzekł Don Diego ,biorąc dziewczynę za rękę.

-Sytuacja wygląda źle prawda -spytała dziewczyna.
-Służący ewidentnie kreci i kluczy w zeznaniach ,ale nie mam też żadnego dowodu na niewinność Bernardo -odparł Diego.
-Nigdy mi nie powiedziałeś ,dlaczego on nie mówi -spytała dziewczyna.

-Kiedyś dostałem od pewnego księcia angielskiego ,pięknego białego konia -odparł Diego.
Wcześniej ten sam człowiek oskarżył o kradzież tego konia swojego służącego i kazał mu obciąć język.
Ulitowałem się nad tym biedakiem i wziąłem ze sobą.
A teraz Bernardo nie jest tylko służącym ,jest członkiem naszej rodziny.
-A może poczekamy, aż ta kobieta odzyska przytomność i wskaże twarz napastnika -rzekła Konstancja.
-Odzyskała już przytomność ,ale nie pamięta kto ich napadł -odparł Don Diego.
-Ktoś musi coś zrobić ,by Bernardo nie zawisł jutro na szubienicy -rzekła zdenerwowana dziewczyna.
-Nie martw się,Zorro się tym zajmie -odparł Diego z uśmiechem.







Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Sob 9:02, 23 Cze 2018, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 9:29, 23 Cze 2018    Temat postu:

Lazarone z pewnością kręci. Bernardo nie mógł tego zrobić. Diego i Konstancja coraz lepiej się rozumieją. Ciekawe, co zrobi Zorro, żeby pomóc Bernardo?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:43, 30 Cze 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

-Czemu nie wyjeżdżamy teraz -spytał wspólnik Lazaronie.
-Teraz mogą mnie jeszcze przesłuchiwać -odparł Lazaron. Wyjedziemy jak powieszą ,już tego niemowę.
Mężczyźni siedzieli w oberży i cicho się naradzali między sobą.
Kilka stolików dalej siedział sierżant Garcia i kapral Reye.
-Nie możemy już pomóc Bernardo -rzekł sierżant ,wyraźnie przygnębiony tym faktem. Wino się skończyło ,wracamy do koszar.
-Sierancie -krzyknął kapral. Zorro tu jest.
Sierżant poderwał się z krzesła.
-Jeśli chce pan pomóc służącemu de la Vegów ,będzie pan cicho -zarządził Zorro.
Garcia posłusznie usiadł na swe dawne miejsce.
-To są pańscy bandyci -rzekł Zorro ,wskazując na Lazzarone i jego wspólnika.
-Myślałem ,że był tylko jeden -odparł zdumiony sierżant.
-Nie wiem o czym pan mówi -stwierdził jeden z mężczyzn.
-O sakiewce w pańskiej kieszeni -rzekł Zorro.
Zaczęła się walka.
Lazaron widząc ,że jego wspólnik przegrywa ,wyciągnął nóż ,który zamierzał rzucić w stronę Zorro.
-Zorro uważaj ,on ma nóż -krzyknął Garcia.
-Dziękuję sierżancie -rzekł zamaskowany rozbójnik,gdy udało mu się obezwładnić napastnika. Widział pan kiedyś ,by złamana ręka ,tak szybko się zrosła?
Drugi z bandytów korzystając z zamieszania ,wybiegł z tawerny ,gdy nagle drogę zagrodziła mu śliczna dziewczyna ,sprawiająca wrażenie delikatnej damy w opałach.
Pozorne ,patrząc na jej słodziutką twarzyczkę ,bo w reku trzymała , szpadę.
-Poddaj się i przyznaj do winy -rzekła ostro.
-Nie mam czasu uczyć pani szermierki -rzekł mężczyzna.
Konstancja roześmiała się perlistym śmiechem.
-Uczyłam się szermierki od czwartego roku życia -odparła zdecydowanym tonem.
Mężczyzna wyciągnął swoją szpadę ,a dziewczyna jednym sprawnym ruchem wytrąciła mu ją z reki.
-Brawo senior-ita -rzekł Zorro z uśmiechem.

-Tak się mnie przestraszyli ,że przyznali się do wszystkiego -rzekł Garcia relacjonując wydarzenia ,następnego dnia.
-Zapomniał pan dodać -wtrącił Alejandro ,że nie udało by to się panu ,bez pomocy Zorro.
-Istotnie -przyznał niechętnie sierżant -czasem jego pomoc się przydaje.
-Najważniejsze ,że Bernardo został oczyszczony ze wszystkich zarzutów -rzekł Diego z uśmiechem.
A ja i Konstancja przyszliśmy ,zaprosić pana na nasz ślub i wesele.
-Wesele ,znakomity pomysł -ucieszył się Garcia. Już ludzie gadali na twój temat Don Diego. Że może wcale ,żony nie szukasz.
-Długo to trwało ,ale w końcu trafiłem na odpowiednią dziewczynę -rzekł Diego patrząc na Konstancję z czułym uśmiechem.
A może pan opowie Konstancji w jaki sposób został pan sierżantem. Ona jeszcze nie zna tej historii.
-To nie było wcale takie proste -rzekł żołnierz z rozrzewnieniem. Bardzo długo byłem zwykłym szeregowcem.
Aż pewnego dnia zobaczyłem ,jak kapitan całuję żonę sędziego.

[link widoczny dla zalogowanych]





Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Sob 8:29, 30 Cze 2018, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 9:54, 30 Cze 2018    Temat postu:

Biedny Bernardo ma zostać powieszony. Na szczęście już pojawił się Zorro i wskazał sierżantowi Garcii i kapralowi Reyes'owi prawdziwych bandytów.
Wspaniale, że bohaterowi pomogła Konstancja.
Bernardo został uratowany, a don Diego i Konstancja pobierają się. Mam nadzieję, że nic nie zakłóci ich szczęścia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:59, 01 Lip 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

Konstancja wyglądała jak anioł w pięknej ,białej sukni i długim welonie.
Ojciec prowadził ją do ołtarza.
Diego czekał na nią ,ubrany w swój najlepszy garnitur.
-Czy ty Diego Sebastian de la Vega chcesz poślubić tą kobietę i ślubujesz jej miłość ,wierność i uczciwość małżeńską ,dopóki śmierć was nie rozłączy ?
-A czy trzeba o to pytać -rzekł Diego z uśmiechem.
-Tak mam zapisane w brewiarzu -odparł ksiądz Felipe.
-Przestańcie się sprzeczać -wtrącił się Alejandro. Przecież już odpowiedział.
-Ale dwuznacznie.
-Wyraził się jasno jak słońce -rzekł ojciec Diego ,marszcząc surowo brwi.
-A czy ty Konstancja Cruz chcesz poślubić tego o to człowieka ?
-Tak -odparła młoda kobieta ,patrząc na Diego z czułym zachwytem.
-Ogłaszam was zatem mężem i żoną. Co Bóg złączył ,człowiek niech nie rozdziela. Możesz pocałować pannę młodą.
Diego delikatnie pocałował usta dziewczyny.
Po skończonej uczcie weselnej ,młoda para została sama.
Wziął ją ramiona i przeniósł przez próg.
Rozebrali się powoli i zaniósł ją na górę do sypialni ,gdzie było miękkie łoże z baldachimem.
Kochali się delikatnie i spokojnie ,jakby delektując się tym jak deserem.
-O czym teraz myślisz -spytała Konstancja ,gdy później leżała obok Diego.
-Że nie mogę uwierzyć we własne szczęście -odparł młody mężczyzna ,przytulając ją mocno. Jesteś moją żoną i leżysz obok mnie.
Bernardo wpadł do pokoju i zaczął wymachiwać rekami.
-Bernardo -rzekł zdenerwowany De la Vega. Teraz gdy mam żonę ,mógłbyś nauczyć się pukać. Co się stało ?
Mój ojciec chce nas widzieć ?
Dobrze ,zaraz się ubierzemy i zejdziemy na dół.

-O co chodzi ojcze -spytał zdumiony Diego.
-Spotkałam w mieście Ramona de la Cruz ,powiedział ,że jest twoim przyjacielem ze szkoły wojskowej ,zaprosiłem go na obiad.
-Jest tutaj ,przyjechał z Madrytu ?
-Tak ,podobno ma tu do załatwienia pilną sprawę.

-Skoro już go zaprosiłeś ojcze ,to nie ma wyjścia ,trzeba go przyjąć -odparł Don Diego.
Przepraszam ,pójdę na chwile do biblioteki.

-Diego o co chodzi -spytała Konstancja. Nie cieszysz się z przyjazdu przyjaciela ?
-Ramon nie był moim przyjacielem ,raczej rywalem -odparł Diego.
Nigdy mi nie wybaczył tego ,że wygrałem więcej turniejów szermierczych niż on.
Jeśli komuś powie o moim poprzednim życiu ,tajemnica Zorro wyjdzie na jaw.
Obawiam się ,że czekają nas kolejne ,duże kłopoty.







Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Nie 13:26, 01 Lip 2018, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 23234
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:38, 01 Lip 2018    Temat postu:

Piękny ślub. Wzruszający moment. Niestety. przybył znajomy Diega - don Ramon de la Cruz. Sekret Zorro jest zagrożony, bo Ramon wie, że Diego jest bardzo dobrym szermierzem, nie ciamajdą. Ciekawe, jak wybrnie z tej sytuacji?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zorina13
Administrator



Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 16254
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z San Eskobar
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:21, 07 Lip 2018    Temat postu: Znak Zorro -Czas próby

Don Ramon de la Cruz był ciemnym ,wysokim blondynem o mocno zarysowanej ,nieco kwadratowej twarzy.
Miał zielone oczy i dumny ,rzymski nos.
Pełen uroku ,a w rzeczywistości pozbawiony wszelkich zasad ,szatańsko wręcz
zły.
Niejeden zdradzany mąż, stawał z nim do pojedynku. Miał na koncie liczne złamane serca ,samobójstwa i plamy na honorze.
-Co się stało z twoimi puchami i medalami Diego -spytał ,mrużąc nieco złośliwie oczy i usta.
-Zarzuciłem je na na rzec poezji -odparł Don Diego z pozorną beztroską w głosie. Nawet już nie odróżniam końca i początku szpady.
Jestem niewinnym erudytą,zainteresowanym tylko sztuką ,poezją i nauką.
-Doprawdy -rzekł Ramon z niedowierzaniem,bawiąc się jakby od niechcenia szpadą.
A pani to nie przeszkadza -spytał zwracając się do Konstancji.
Ale -dodał Ramon sam sobie ,odpowiadając na pytanie ,nie miała pani wyjścia,kiedy rodzice wydali panią za takiego nudziarza.
-Nasze małżeństwo nie było aranżowane -odparła młoda kobieta przekonaniem w głosie. Nieporadny Diego ma tyle wdzięku ,że każdej by umiał zawrócić w głowie.
-Miłość to rzadki ptak w małżeństwie -odparł Ramon, nie przestając się złośliwie uśmiechać.
Mimo woli spojrzał jednak z pewnym uznaniem na Konstancję ,od razu wyczuwając,że umiejętnie ona łączy subtelność i liryzm ze stanowczością i siłą woli.
Młoda kobieta wygląda uroczo ,mając na sobie srebrzystą sukienkę w kwiaty ,koloru wiosny.
-Muszę was opuścić przyjaciele -rzekł Ramon po chwili. W mieście umówiłem się w sprawach biznesowych.

-Co za okropny człowiek -rzekła Konstancja po wyjściu Ramona.
Czuję w nim jakiś fałsz. Boję się Don Diego ,że chce cię zabić.
Usiadła na kolanach Diego ,a ten ją mocno przytulił i pocałował.

Kilka godzin później zdumiony Ramon ,który wynajął pokój w oberży ,ujrzał zamaskowaną postać w czerni.
-Niech pan opuści to miasto -rzekł Zorro zwracając się do Ramona. To mój teren i ja odpowiadam za bezpieczeństwo ,a pańskie przybycie zwiastuję problemy.

-Spotkajmy się jutro w pobliżu ruin starego kościoła i zobaczymy ,który z nas jest lepszy -zaproponował Ramon.
-Dobrze -zgodził się Zorro.
Następnego dnia rano Zorro udał się w wyznaczone miejsce.
Zsiadł konia ,gdy zobaczył swojego rywala.
Wyciągnął szpadę i zaczął się pojedynek.
Po chwili Ramonowi udało się zyskać przewagę i wytrącić Zorro szpadę z ręki.
Podszedł do mężczyzny i zerwał mu maskę z twarzy.
-Diego de la Vega ,tak myślałem -Ramon de la Cruz zaśmiał się diabelskim śmiechem. Wreszcie nadeszła ta chwila ,o której myślałem od wielu lat. Mogę cię zabić i zemścić się za tamto upokorzenie ,gdy pozbawiłeś mnie nagrody ,którą bym odebrał z rąk króla Hiszpanii.
Ramon rzucił swoją szpadę i wyciągnął nóż w stronę Diego.

Zdenerwowana Konstancja nie mogąc usiedzieć miejscu ,bo Don Diego nie wracał już bardzo długo ,udała się do tajemnego przejścia.


Młody De la Vega zsiadł z konia i nieco zdumiony spojrzał na swoją świeżą poślubioną żonę.
Ona z przerażeniem dostrzegła krew na jego czarnej koszuli.
-Diego jesteś ranny -zauważyła,podchodząc do niego.
-O to nic takiego -odparł Diego ,swoim beztroskim tonem.
-Jeśli ty jesteś ranny ,to znaczy ,że Ramon nie żyję -odgadła młoda kobieta.
-Tak -odparł Don Diego poważniejąc. Musiałem to zrobić,rozumiesz ?
Inaczej on zabił by mnie.
-Tak się cieszę ,że to zrobiłeś -rzekła Konstancja. Och to brzmi okropnie ,ale nie miałeś innego wyjścia.
Bałam się ,że już nie wrócisz i nigdy cię nie zobaczę.
-Do ciebie zawsze będę wracał -zapewnił ją mężczyzna.








Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zorina13 dnia Sob 12:59, 07 Lip 2018, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.bonanza.pl Strona Główna -> Bonanza forum / Fanfiction / Opowiadania Zoriny Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin