Forum www.bonanza.pl Strona Główna www.bonanza.pl
miłośnicy serialu Bonanza
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

The First Born
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.bonanza.pl Strona Główna -> Bonanza -odcinki -fanfiction
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:00, 05 Sie 2013    Temat postu:

Popieram. Może jeszcze i Joe zachęcić do nauki i Hossa podszkolić z historii Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rika
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:05, 05 Sie 2013    Temat postu:

Głos ludu jest zawsze mile widziany. Króliczek go pilnie słucha.
I widzę, że bez szachów nie da rady Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:06, 05 Sie 2013    Temat postu:

Szachy to podstawa intelektualnej orgii w Ponderosie. Nie obejdzie się ...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rika
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:13, 05 Sie 2013    Temat postu:

Orgii? Czy szachy mają jakąś ciekawszą wersję, której nie znam? Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:20, 05 Sie 2013    Temat postu:

Pisałam o orgii intelektualnej, czyli radości, jakiej doświadczali rozgrywając z tatusiem kolejną, emocjonującą partię szachów SmileSmileSmile Idealna rozrywka na długie, zimowe wieczory dla młodych, zdrowych, przystojnych facetów SmileSmileSmile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ewelina dnia Pon 22:30, 05 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lidka
Szeryf z Wirginia City



Dołączył: 24 Lip 2013
Posty: 668
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 22:27, 05 Sie 2013    Temat postu:

Ewelina napisał:
Pisałam o orgfii intelektualnej, czyli radości, jakiej doświadczali rozgrywając z tatusiem kolejną, emocjonującą partię szachów SmileSmileSmile Idealna rozrywka na długie, zimowe wieczory dla młodych, zdrowych, przystojnych facetów SmileSmileSmile
padłam Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:35, 05 Sie 2013    Temat postu:

Oni naprawdę wolne chwile spędzali na potańcówkach, pod okiem taty, albo na grze w szachy i warcaby Smile Scenarzyści dwa razy wybiegli myślą w obszary zdrowego rozsądku, albo Dortort przysnął i w jednym z odcinków okazuje sie, że starsi bracia zupelnie nieźle orientują się w topografii tzw Pałacu Julii (czyli najelegantszego domu publicznego w Wirginia City) i raz Adam gra w (jak to rozszyfrowała Rika) w cribbage. Taka odmiana gry towarzyskiej, na punkty ... oprócz tych wypadków rozegrali parę partii pokera w saloonie z różnymi efektami. Raz Joe myślał, że wygrał konia a dostał ... piękną Chinkę Smile

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ewelina dnia Pon 22:35, 05 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rika
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:39, 05 Sie 2013    Temat postu:

W pokera grywali wszyscy oprócz Adama. W szachy i warcaby - wszyscy, nawet Hoss. Szachy były nawet lekarstwem na alkoholizm jednej pani, ale to tylko Ben mógł wymyślić Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:41, 05 Sie 2013    Temat postu:

Jak widać, szachy były dobre na wszystko ... według Bena.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rika
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:32, 13 Sie 2013    Temat postu:

Część VIII

- To moja wina – jęknęła Priscilla. - Nie chciałam...
- Wiem. Nie zadręczaj się, to nic nie da.
- Mogę? - zapytała nieśmiało wskazując na chusteczkę w jego dłoni.
- Jasne.
Wzięła ją od niego, zamoczyła w alkoholu i zaczęła delikatnie zmywać krew z jego ucha. Skrzywił się trochę ale nie przesunął głowy.
- Boże, jaka byłam głupia.
- Jak pomieszkasz trochę w górniczym miasteczku, to ich poznasz lepiej. I nauczysz się z nimi rozmawiać - starał się ją pocieszyć.
- Ja tylko chciałam ich namówić do nauki a zrobiłam największą głupotę w moim życiu.
- Największa głupota w twoim życiu jest jeszcze przed tobą. - Spróbował się uśmiechnąć ale rozbite wargi go nie posłuchały.
- Czy myślisz, że on mi to kiedyś wybaczy?
- Clay? Na pewno.
- A ty?
- Już wybaczyłem. Tylko odłóż ten spirytus i spróbuj wodą – jęknął Adam zabierając jej buteleczkę z ręki.

Obok na fotelu jęczał Hoss.
- Panie Hoss, staram się być delikatny... - Hop Sing przyłożył świeży befsztyk do twarzy Hossa a potem zaczął obmywać wodą jego poobcierane do krwi dłonie. Widać było, że Hoss się bardzo nimi napracował, tak samo jak ci, którzy zostawili te ślady na jego twarzy.
- Nie zwracaj uwagi na moje jęki, tylko poprawiam sobie samopoczucie – Hoss starał się być dzielny. W końcu to nie pierwszy raz.
- Górnicy wyglądają gorzej... - wtrącił Adam.
- O! I to mi poprawia samopoczucie - ucieszył się Hoss ale zaraz wrzasnął: „Auuuu!” gdy Hop Sing zaczął przemywać jego rany spirytusem.

Na kanapie leżał Mały Joe i próbował zdjąć koszulę, krzywił się przy tym i zaciskał zęby. Pomagał mu inżynier Bartlett.
- Naprawdę jesteśmy panu wdzięczni za przywiezienie do domu – mówił do niego słabym głosem Joe.
- No, cóż. Nigdy jeszcze nie widziałem takiej bójki. Dobrze, że się tam znaleźliście, bo ten chłopak już by nie żył. A tak, to przynajmniej ma jakąś szansę.
- Tato, musimy tu zostać – oświadczyła nagle Priscilla. - Oni powinni leżeć w łóżkach. – Wskazała głową na trzech pokiereszowanych Cartwrightów. - Trzeba im pomóc. Hop Sing sam nie da rady. Proszę, tato, to wszystko przeze mnie...

W pokoju obok Clay właśnie otworzył oczy i jęknął. Ucieszył tym bardzo doktora Martina i Bena, którzy się nad nim pochylali. Głowę miał już zabandażowaną, klatkę piersiową również. Doktor właśnie zabierał się za jego rękę.
- Co się stało? - zapytał cicho Clay.
- Była mała bójka w mieście. Górnicy cię napadli ale całe szczęście, że szybko znaleźli się tam Adam, Hoss i Joe.
- Żyją?
- Tak. Wyglądają lepiej niż ty. To znaczy... - doktor widział przed chwilą młodych Cartwrightów w salonie - wyglądają gorzej, ale chyba czują się lepiej... zaraz ich też zbadam. Ale najpierw musimy poskładać ciebie.

------------------

Minęło trochę czasu od bijatyki z górnikami. Clay pomału dochodził do siebie. Jeszcze nie pozwolono mu wstawać z łóżka ale czuł się już całkiem nieźle. Na tyle dobrze, że ta bezczynność zaczynała go męczyć. „Mężczyźni w rekonwalescencji bywają nieznośni” - pomyślała Priscilla, która właśnie przyniosła mu tacę z kolacją.
- Ja naprawdę mogę już wstać, nic mi nie będzie. Zjem z wami przy stole.
- Mowy nie ma! Doktor kazał ci leżeć, to leż! Jak będziesz marudził, to od jutra Hop Sing będzie ci przynosił jedzenie i pilnował, żebyś jadł. Może jemu to pójdzie lepiej, bo mnie nie chcesz słuchać. A pan Cartwright będzie pilnował, żebyś nie wstawał z łóżka.
- Pan Catrwright? - Ben właśnie wszedł do pokoju. - Do czego jest wam potrzebny pan Cartwright?
- Do niczego - odburknął Clay zły na wszystko. Ale zaraz się zreflektował: - To znaczy... teraz do niczego, bo tak w ogóle to...
- Dobrze, dobrze. Już zrozumiałem, że mam nie przeszkadzać – uśmiechnął się Ben i skierował się z powrotem w stronę drzwi.
- Ależ nie przeszkadza pan! - Priscilla zatrzymała go łapiąc za ramię. - Clay się ucieszy, że dotrzyma mu pan towarzystwa. Właśnie narzekał, że mu się strasznie nudzi.
- Nudzisz się chłopcze? Zaraz coś na to poradzimy.
- Nie! Wcale się nie nudzę! - zaprzeczył szybko Clay ale było już za późno.
- Już wiem. Zagramy w szachy. – Ben najwyraźniej lubił tę rozrywkę.
- Za co? - jęknął nowy partner do gry opadając na poduszki. Nie był pewny czy nie czuje się gorzej...
- To jest świetne zajęcie na długie wieczory. Gimnastykuje umysł i uczy logicznego myślenia. Adam uczył cię grać, prawda?
- Tak, ale...
- Ja przyniosę szachy – zaoferowała Priscilla z szerokim uśmiechem i szybko zniknęła za drzwiami. Po chwili była już z powrotem a w objęciach trzymała dużą, drewnianą szachownicę. Za nią szedł Adam niosąc mały stolik. Clay jęknął znowu.
- Boli cię coś? - zainteresowali się wszyscy naraz.

Clay już miał powiedzieć, że boli go wszystko ale szybko uświadomił sobie, że wtedy perspektywa wstania z tego łóżka znacznie się oddali.
- A jak wygram, to każe jej pan wypuścić mnie z tego łóżka? Pana posłucha.
- O nagrodzie za wygraną porozmawiamy później.
- To może porozmawiajmy o tym żarciu dla niemowlaków. – Clay popatrzył na owsiankę na talerzu. - Czy ja nie mógłbym dostać normalnego jedzenia?
Wszyscy zgodnie zignorowali pytanie Claya uznając je za retoryczne. Sto razy już tłumaczyli mu, jakie są zalecenia doktora.
- Przypilnuje go pan, żeby zjadł? - zapytała Priscilla.
- Oczywiście, poradzimy sobie.
- To ja mogę już iść - ucieszyła się Prissy. Nie była pewna, czy jakiś talerz z jedzeniem nie poleci zaraz w jej kierunku więc szybko śmignęła w stronę otwieranych przez Adama drzwi. Po chwili oboje byli już po drugiej stronie. Clay usłyszał tylko ich tłumiony śmiech. Popatrzył na tacę z jedzeniem, stolik z szachami i rozpromienionego Bena, który właśnie coś do niego mówił. Po chwili dopiero skupił się na tyle, żeby zrozumieć słowa:
- Jeszcze trochę wytrzymasz. Jutro Paul przyjedzie cię zbadać i zadecyduje, co dalej. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że już dochodzisz do siebie. Jedz kolację. Pomóc ci? - Dotarło do niego pytanie Bena, który z troską patrzył na prawą rękę Claya, w gipsie po ramię.
- Nie! - szybko podniósł lewą rękę, w bandażach ale sprawną. - Lewą też umiem. Poradzę sobie.

Clay musiał przyznać, że był głodny jak wilk. Zanurzył łyżkę w białej masie. Wiedział już kiedy upór jest beznadziejny. Przestał słuchać, co mówi do niego Ben. Po krótkim czasie, kiedy jego żołądek napełniał się a ciepło rozchodziło po całym ciele, spojrzał na to wszystko inaczej.

Nie przywykł do takiej troski. Dobrze mieć rodzinę, która stoi za tobą murem, da się nawet poobijać, zaryzykuje dla ciebie własne życie, zapakuje do łóżka i będzie się o ciebie troszczyć jak o dziecko. Jak o własne dziecko... Clay popatrzył na Bena. Pomału uczył się nazywać takie uczucia. To chyba byłaby wdzięczność.
- Dziękuję, panie Catrwright.
- Chcesz dokładkę? - zapytał Ben myśląc, że podziękowanie dotyczy kolacji. Nie doczekawszy się odpowiedzi, popatrzył uważniej na zamyślonego Claya i z ciepłym uśmiechem dodał: - Nie ma za co. - Już rozumiał. Potrafił patrzeć głęboko i nie musiał nazywać swoich uczuć. Był jak kwoka, która zagarnia do gniazda swoje kurczęta i nie zastanawia się dlaczego.

Idylla nie trwała długo. Clay ocknął się z zamyślenia gdy Ben zabierał tacę.
- I tak orżnę pana w te szachy. Zakład?
- Clay, żadnych zakładów! Co ja ci mówiłem o hazardzie?!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:40, 13 Sie 2013    Temat postu:

Jak zwykle nie obyło się bez szachów Smile Rodzina murem stanęła za Clay'em. I dobrze. A między Priscillą a Adamem jakoś wolno ta nić sympatii się rozwija ... jak na ich temperamenty zbyt wolno ... chyba, że mają inne problemy.
Fajne. Kiedy dalszy ciąg?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rika
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:59, 13 Sie 2013    Temat postu:

Nie da się o wszystkich od razu ale Adama postaram się nie zaniedbywać Wink To już prędzej Joe może się u mnie czuć lekko w cieniu Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:55, 14 Sie 2013    Temat postu:

Ten odcinek i tak był o Clay'u, więc udział Joe można ograniczyć Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lidka
Szeryf z Wirginia City



Dołączył: 24 Lip 2013
Posty: 668
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 12:10, 14 Sie 2013    Temat postu:

W końcu były szachy!! Tylko jaki wynik??

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom



Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 21032
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:03, 14 Sie 2013    Temat postu:

W Bonanzie szachy są dobre na WSZYSTKO!!! Leczą z alkoholizmu, zastępują chłopakom inne rozrywki, nawet te mniej moralne, trunki, dziewczyny, pokera itd ... Nic dziwnego, że są tacy wyrywni do dalszych podróży. nie zauważyłam, żeby Ben pakował im planszę z figurami szachowymi. Może liczył, że na miejscu zajmą się ową emocjonującą grą Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.bonanza.pl Strona Główna -> Bonanza -odcinki -fanfiction Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin